O MNIE

Kilka słów o mnie,  czyli od łasucha do fit-freaka

  Witam wszystkich serdecznie, jest to mój pierwszy blog, dlatego pokrótce podzielić się z Wami jak wyglądała moja droga do zdrowego, szczęśliwego życia.
Nigdy jako dziecko nie byłam wysportowana, omijałam z daleka wszystkie gry gdzie trzeba było się trochę poruszać, a na samą myśl o wychowaniu fizycznym zaczynał boleć mnie brzuch.

Wolałam w domu przysiąść przy książce i… przy paczce ciasteczek i czekolady. Z roku na rok pojawiały się dodatkowe kilogramy, przez co zgłębiała się awersja do sportu. Dlaczego? –  nikt nie lubi być przypominanym o własnych słabych stronach , a aktywność fizyczna przy zbędnych kilogramach nie należy do przyjemności.

Nieudane początki

   Pod koniec szkoły podstawowej zauważyłam, że coś jest ze mną nie tak. Że muszę wziąć się za siebie, bo chciałam wyglądać tak jak moje szczuplejsze koleżanki, żeby bez wstydu wyjść na plażę
w stroju kąpielowym czy też bez krępacji jechać na wyjazd szkolny na basen.  Niestety wstydząca się swojego problemu zaczęłam działać na swoją rękę. Jako nastolatka nie miałam żadnego pojęcia na temat zdrowego odżywiania ani odpowiedniej formy aktywności dla mnie. Dlatego na własne nieszczęście zaczęłam od wszystkim nam znanej głodówki. Zachwycona szybkimi ‘efektami’ , spadkami wagi  nie zdawałam sobie sprawy jakie konsekwencje mogą wynikać z długiego, prawie zerowego bilansu kalorycznego.

Niestety nie było tak jak sobie to wyobrażałam

Dosyć szybko przekonałam się, że jedyne co sprezentuje mi ta ‘dieta’ to wyczerpanie organizmu, brak siły i koncentracji nawet na prostych rzeczach.  Mój metabolizm bardzo mocno spowolnił ,
a każda próba zakończenia głodówki kończyła się porządnym efektem jo-jo. Próbowałam również wielu innych modnych diet, ale nigdy nie byłam w pełni konsekwentna, moja niecierpliwość nigdy mi w tym nie pomagała. Miłość do czekolady zawsze wygrywała. Szybko się zrażałam, uważałam diety za nudne i często tłumaczyłam się sama przed sobą brakiem czasu na ćwiczenia.
I tak toczyło się moje błędne koło, kiedy nigdy nie byłam usatysfakcjonowana ze swojej sylwetki,
 a pewność siebie była równa zeru.

  I przyszedł czas na rewolucję..

Brak energii, zapału do działania na poważnie zaczął mi przeszkadzać w klasie maturalnej,  kiedy to zdałam sobie sprawę, że trzeba się porządnie przyłożyć do nauki, a u mnie werwy i koncentracji było brak.
I powiedziałam sobie STOP. Stop ze złymi nawykami ! Wzięłam życie w swoje ręce.
Założyłam pierwszy dziennik motywacyjny, w którym wypisałam sobie wszystkie założenia, cele i plany na najbliższe dni. I tutaj moja pierwsza wskazówka :taki dziennik naprawdę pomaga ! Kiedy wszystko jest dopilnowane na ostatni guzik , okazuje się, że nie tylko znajdujemy dużo czasu na treningi , ale również na wiele innych przyjemności. Przez zapisywanie sobie również tego co dziennie spożywałam, łatwo przyzwyczaiłam się do kontrolowania diety.
W końcu podeszłam do tego wszystkiego z pełną dojrzałością w działaniu. I to było to!- ciało się zmieniało a dobre samopoczucie wzrastało ! Dzięki wcześniej wspomnianej pasji do czytania bardzo łatwo było mi przyswajać wiedzę
z nowo zainteresowanej mnie tematyki. Dużo czasu poświęcałam na kształceniu się z zakresu diety i podstawowych planów treningowych, tym samym prowadząc już aktywny styl życia.

 Ale treningi w domu nie wystarczyły

   Czytając kolejne artykuły bardzo spodobało mi się stwierdzenie ‘być najlepszą wersją siebie”  i postawiłam to sobie za cel, a aby być tego bliżej brakowało mi już tylko ..SIŁOWNI. 

Wybierając się tam, na początku myślałam, że trafię na sale fitness gdzie odbywają się wszelakiego rodzaju grupowe zajęcia.  Na szczęście znajomy uświadomił mnie w  tym, że wolne ciężary nie są przeznaczone jedynie dla mężczyzn.

  I zaczęło się..

   Systematyczne treningi siłowe zmieniły diametralnie moje ciało i podbudowało moją samoocenę. A samo trenowanie sprawia mi przyjemność tak dużą, że nie wyobrażam już sobie życia bez siłowni.  Całkowicie zmienił się mój tok myślenia odnośnie racjonalnego odżywiania. Jeszcze całkiem niedawno nie pomyślałabym nawet , że umyślnie kiedykolwiek będę na dodatnim bilansie kalorycznym. A w tej chwili jestem na swojej pierwszej w życiu diecie na masę mięśniową , bo chcę nadbudować mięśnie tam gdzie według mnie stanowczo jest za mało.

Piszę ten blog, aby uświadomić wielu z Was, że nie trzeba być od dzieciństwa zarażonym pasją do sportu, aby jako dorosły człowiek prowadzić aktywnie życie.
Każdy nawet Ty możesz pokochać sport, jeżeli tylko dobierzesz odpowiednią formę dla siebie.  A kiedy zauważysz już pierwsze efekty w sylwetce i poprawę nastroju, nie będziesz mógł przestać.

 Czytając mój początek wpisu widzisz w sobie podobnego lenia i łasucha ?

  Swoją przygodę ze zdrowym trybem życia możesz zacząć ze mną. Nie warto zaszywać się w domu, bo  z życia należy czerpać garściami ! W swoich blogach będę zachęcać również do ćwiczeń siłowych Panie , ponieważ poprzez takie treningi łatwiej ujędrnić i wyćwiczyć odpowiednie kształty sylwetki. Systematycznie będę udostępniać  wpisy na temat diety, treningów , suplementacji oraz przepisy na różne fit przysmaki.  Bo przecież zdrowe odżywianie nie musi być nudne 🙂

PS: Teraz wiem, że miłość do czekolady wcale nie przeszkadza w byciu fit. Ważne żeby wiedzieć co się w niej znajduje i znać umiar! ( a najlepiej zrobić ją samemu).

 

 

Pozdrawiam,

Magda